wtorek, 14 października 2014

WHISKY A KRAJE 3 ŚWIATA

Chciałbym wam opisać moją wakacyjną wyprawę do Egiptu z tego roku i co za
tym idzie sprawdzenia tamtejszego rynku Whisky którego tak naprawdę nie ma.
Jak wiadomo w takich krajach panuje prawo dżungli i trudno o jakikolwiek godziwy
towar. Byłem w tym jakże malowniczym kurorcie Sharm el Sheikh gdzie jedyną atrakcją
poza pustostanami i pustynią jest przepiękne Morze Czerwone a w nim rafa koralowa.





























Przemysł tam kuleje bieda wkoło każdy tubylec chce ci coś wcisnąć lub zaprosić do
swojego śmierdzącego baru na posiłek z jego kotami które siadają koło ciebie i patrzą
jak zajadasz. Na tak zwanym Namma Bay nie przejdziesz nie zaczepiony przez jakiegoś
sprzedawcę lub innego naciągacza który próbuje ci sprzedać jakiś podrobiony chłam.
I myślą że jak przyjechałeś i jesteś tu pierwszy raz to musisz kupić od niego wszystko.


























Jak wysiadłem z taksówki zostałem od razu zaatakowany przez tubylca i pod pretekstem
pokazania mi jego sklepu zaprosił mnie do środka. Po chwili przyszedł jego syn i zaczął
mi pokazywać jakieś śmierdzące podrabiane perfumy które nie pachniały miło.
Kupił sprite do picia a na koniec krzyknął cenę jak z kosmosu za te syf. Powiedziałem
że nie mam zamiaru tego kupić to on że mam mu oddać za picie powiedziałem po angielsku
po prostu FUCK OFF. No i wybiegła za mną cała ich familia i krzyczała że ich obrażam
zaśmiałem się i odszedłem. Nie mówiąc już o wydawaniu reszty wszystko trzeba liczyć
bo te biedaki i na to żerują.


























Ok przejdźmy do głównego tematu Whisky oczywiście nie ma co się spodziewać jakiś
fajerwerków oni praktycznie nie piją tylko palą szisze także trudno było coś znaleźć na
początku.


























Pierwsze spotkanie z Whisky miałem w hotelu na opcji all inclusive gdzie że tak powiem
było to najgorsze spotkanie i powiedziałem że pić już tego nie będę.


Smak był okropny nie podobny do niczego a zwłaszcza do Whisky jakimś karmelem 
to zajeżdżało i dałem sobie spokój ogólnie reszta też pozostawiała wiele do życzenia.
Pomyślałem więc że zobaczę co sprzedają w sklepach może tam będzie coś lepszego.


Wchodzę do sklepu i patrzę a tam same markowe brandy ale coś było z tym nie tak 
przede wszystkim kolor, etykieta i zakrętka no i oczywiście było to chamsko podrobione.
Aż boję się pomyśleć czym to było zabarwione żeby uzyskać taki kolor. Pamiętam raz 
w Polsce była afera jak podrabiali Whisky i zabarwiali ją bejcą i coś tam jeszcze dodawali.

Wiadomo że Whisky co najmniej musi leżakować 3 lata w beczce żeby się zabarwiła 
a tu jakie beczki jakie destylarnie stanowczo odradzam jak będziecie się tam wybierać.
Polecam sklepy wolnocłowe gdzie za dolary można dostać oryginalne brandy bez obaw 
ze było ''chrzczone''.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz